telefonTelefon

Dzwoni-biegnę, rzucam wszystko, może coś ważnego? Nie, znowu głuchy! Ktoś chce się zorientować czy jesteśmy w mieszkaniu, żeby sprawdzić jego zawartość? Może, przed rokiem mężczyzna zadzwonił do sąsiadów twierdząc że my zamawialiśmy wymianę klamek. Prosił o otwarcie drzwi wejściowych. Sąsiadka pogoniła dzwoniącego, bo wiedziała, że wyjechaliśmy: dobrze mieć poinformowanego sąsiada. Regularnie dzwonią jakieś panie z zaproszeniem na badania i prezentacje cudownych metod i urządzeń terapeutycznych, także innych niezwykłych produktów. Zachęta dodatkowa: unikalne prezenty. Od razu kończę rozmowę. Raz dałam się nabrać, bo spotkanie było blisko mojego domu.

Okazało się, że to perfidne oszustwo poprzedzone pseudonaukowym wykładem ,zakończone naciąganiem starszych ludzi na okazyjne, choć kilkutysięczne zakupy. Czy nie da się ukrócić tego paskudnego procederu?
Zawsze takie "zaproszenia" są przekazywane przez telefon stacjonarny. Może go zlikwidować, tak często dziś się robi. Jednak nie. Ktoś kto dzwoni do domu przewiduje, że mniej nam przeszkadza niż używając komórkowego znajdzie nas n.p. u lekarza, w urzędzie, sklepie itp. Dlatego ja też często korzystam ze stacjonarnego. Poza tym mam nielimitowane rozmowy z całą Europą i nie tylko, co cenne.
A komórka - częściej przeszkadza, częściej ma jakieś zakłócenia, nie ma dostępu, ale jest niezbędna gdy konieczny jest natychmiastowy kontakt jak jesteśmy poza domem, zwłaszcza, że wiele osób a także instytucji rezygnuje ze stacjonarnego na rzecz komórkowego. No i lubię rozmawiać przez telefon jak gdzieś idę - tak wykorzystuję czas.
Taki czy inny telefon bywa toksyczny. Budzi, przeszkadza jak robimy coś wymagającego skupienia i namysły czy chodź.by jak jemy, rozmawiamy. Z moją bliską przyjaciółką Holenderką umówiłyśmy się, że wolimy maile, telefon tylko w nadzwyczajnych sytuacjach. Bo maile czyta się wtedy kiedy się chce, one nic nie zaburzają. Jednak rozmowa telefoniczna to nie tylko przekaz informacji, ale emocji, nastroju. Cieszy lawina telefonów imieninowych i świątecznych, mimo, że mamy wtedy ręce pełne roboty. Ale poszczebiotamy i - znowu za rok. Może się spotkać, pogadać, posłuchać, zobaczyć? Jak urocze były te naloty znajomych, przyjaciół gdy w nowo zbudowanych budynkach nie było jeszcze linii telefonicznej. Wtedy łatwiej było być blisko, serdecznie, pomocnie. Tworzyła się prawdziwa więź.

Joomla Template - by Joomlage.com