Gdyby ktoś ci powiedział...

   Gdyby ktoś ci powiedział, że na Krakowskich Błoniach wylądował statek kosmiczny, czy to byłby dla ciebie sygnał, żeby ruszyć tam jak najszybciej ? Sygnał do biegu.
Tak jak kiedyś dla mnie, małej dziewczynki, która ścigała się z innymi dziećmi, by jak najprędzej dotrzeć do celu.
Twarz mi pałała. Brakowało tchu, a warkocz wybijał na plecach szybki rytm kroków.
Pędziłam między kłosami pszenicy, pośród traw, kierując się lotem szybowca nad głową. A ten huśtając się na chmurach nieubłaganie opadał, aż zniknął za czarnym obrąbkiem lasu.
W końcu i ja tam dotarłam.
Osiadł wśród żyta, zanurzony w nim jak w stawie, ledwie widoczny.
Obok niego opierając rękę na skrzydle stal pilot. Człowiek, a wyglądał jak nieziemski stwór.


Czapka pilotka przypominająca te znane z kronik filmowych, opinała mu głowę, a na czole niczym owadzie czułki sterczały olbrzymie okulary. Kombinezon, paskami na wiele sposobów spinał jego ciało.. Plecak podobny do harcerskiego ciężko zwisał z ramion.
Otaczały go dzieci, tylko dzieci. Byliśmy pierwsi. Dorosłych nie interesował szybowiec. Nie tak dawno skończyła się wojna może lądowały tu wojskowe samoloty ?
My – znaliśmy tylko czołg, uszkodzony i pordzewiały, stojący nieopodal remizy, miejsce naszych zabaw.
No i była pora żniw.
Zafascynowana patrzyłam na pilota. Teraz wiedziałam, że świat o nas nie zapomniał, że istnieje gdzieś tam za błoniami wytyczonymi przez wierzby na miedzach. Istnieje naprawdę.
Ania Marek

Joomla Template - by Joomlage.com