Śmiech

Uśmiech został bezpowrotnie dla nas stracony. Ten znak pokoju między ludźmi stał się fałszywą monetą. Został zawłaszczony przez gospodarkę i zaprzęgnięty do ciężkiej pracy. Najprostszy ze sposobów budowania więzi, jest już tylko znakiem graficznym, albo ozdobnikiem, zakrętasem w reklamowym sloganie. Błyska bielą zębów na opakowaniach pasty, oblepia maski aut, być może wkrótce sięgnie czołgów i rakiet balistycznych ze swoim hasłem „Możesz więcej” .
Został nam więc tylko śmiech. Ten, który znienacka wyrywa się z naszych trzewi. Ten rechot, którym puentujemy nieudolne naśladowanie naszej doskonałości. Prześmiewczy, unoszący nas powyżej innych. Jaka szkoda, że zapomnieliśmy o tym dziecinnie perlistym, który rozbrzmiewał wtedy, gdy naszą duszę delikatnie łaskotał radosny obraz świata. Czy wkrótce przestaniemy się śmiać?
Sama nie wiem, co wobec tego myśleć o powstających szkołach śmiechu. Warsztatach, gdzie pod okiem terapeuty można nauczyć się umiejętnego napinania i rozciągania mięśni twarzy, by go wywołać.

Ta namiastka podobno powoduje takie same skutki jak ten naturalny - a więc wydzielanie endorfin i uczucie dobrostanu. Co prawda, to odwrócenie kolejności , zastąpienia skutków przyczyną, przypomina zabawę ucznia czarnoksiężnika. Ale kto wie? Odkrycie neuronów lustrzanych pokazuje, że śmiech jest odpowiedzią, naszą reakcją. Może więc warto ćwiczyć.

 

Joomla Template - by Joomlage.com