zjawaZJAWA

Tytuł oryginalny: The Revenant
Produkcja: USA 2015
Reżyseria: Alejandro González Inárritu
Obsada: Leonardo DiCaprio, Tom Hardy, Will Poulter

Najnowszy film nagrodzonego Oscarem za "Birdmana" Alejandro Gonzáleza Iñárritu (”Amores perros”, ”Babel”,”21 gramów”), ekranizacja powieści Michaela Punke z nominowanym do Oscara Leonardo Di Caprio (”Wilk z Wall Street”) w roli głównej. Rok 1822. Legendarny podróżnik i odkrywca Hugh Glass zostaje brutalnie zaatakowany przez niedźwiedzia i pozostawiony przez towarzyszy na pewną śmierć w niedostępnym terenie. Aby przeżyć, musi zmierzyć się z morderczą zimą i zdradą swego najbliższego przyjaciela (Tom Hardy), który porzuca go z dala od cywilizacji bez nadziei na ratunek. Dzięki niezwykłej sile woli Glass pokonuje przeciwności losu, by odnaleźć siebie i wymierzyć sprawiedliwość wrogom.

Ania Nowińska - o filmie "Zjawa"
Byli na dwóch różnych filmach choć siedzieli obok siebie przez trzy godziny. Patrzyli na ten sam ekran, przed oczami przewijały się te same postaci, krajobrazy, szalała ta sama natura. Ale każde z nich widziało coś innego.


Ona
Ona widziała tych co nie mieli wyboru.
Skazanych na los narzucony przez tych silnych. Widziała refleks śmierci na twarzy indiańskiej matki ginącej od kul żołnierskich. W tle palące się wigwamy, uciekające postacie wyrwane ze snu, bezwładne ciała upadające pod nogi oprawców, krew, krew. Słyszała huk strzałów z karabinu, krzyk, płacz. Małe zapłakane dziecko błąkało się po obozie poszukując matki. Widziała wymierzoną w niego lufę karabinu w umundurowanych na niebiesko rękach. Ból, jęk, zagubienie, odejścia miało twarz bezsilnych.
Widziała gwałt na porwanej przez białych Indiance. Jej wściekłości opór. Rdzenna mieszkanka tych ziem, córka wodza bezsilna wobec brutalności handlarza skór. I ten rechot mówiących po francusku pewnych bezkarności. Ten gwałt rodził zemstę, spiralę zemsty.Wyrównywanie krzywd. Ofiarami sprawcy i niewinni.
Twarz kobiety miała też „ żałoba” o wygłodniałych oczach z rozpuszczonymi włosami w niemym błaganiu o chleb. Jedyna ocalała z rzezi. Sama już martwa. W niej umarło i żyło całe plemię. Na pogorzelisku wśród rozrzuconych trupów żyły tylko świnie.
Widziała śmierć indiańskiego chłopca zadźganego przez traperską chciwość. Martwa twarz przysypana śniegiem. Słyszała też słowa ojca „ synu oni nie słyszą co mówisz, oni widzą tylko kolor twojej twarzy„.
Słyszała też słowa z ust kapitana, sprawiedliwego, prezentującego interesy Kompanii Handlowej „gdy przyjdzie wojsko, wyprawimy się i pokażemy dzikusom jak wygląda nasza cywilizacja”.
On zaciągnie się do wojska by znów bezkarnie robić bezeceństwa dotyczyło to czarnego charakteru.
Cywilizacja. Czemu tym samym słowom nadajemy różne znaczenia. Zakłamujemy ich sens. Wg niej cywilizacja to cywilizacja chleba, pokoju, dobrego słowa, ręki na ręce bezbronnego. To cywilizacja życia, dobra wzajemnego, miłości i rozmowy.
A cywilizacja silnych białych niesiona na karabinach nie niosła takich przesłań. Przyniosła tym słabszym, Indianom, choroby, śmierć, zniewolenie, grabież ich terytorium. Zamknęła ich w rezerwatach. Wyniszczyła fizycznie i zdegradowała do poziomu podludzi.
Według niej film to wielkie oskarżenie rzucone gwałtowi i przemocy zadawanej słabszym, kobietom, dzieciom, rannym, starym „ innym – obcym” różniących się językiem, kolorem, rasą. A to uosabiali mężczyźni. Ich żądza podboju, chciwość, chęć panowania czy niewolenia innych czy wyrównywania krzywd i zagarniania bogactw przynosiła cierpienie i śmierć niewinnym. Czyżby zło i odwet za nie przynoszący także zło było wpisane w człowieczeństwo, cywilizację.
Tabliczka nad głową powieszonego Indianina tego który szukał tylko swoich, ocalił życie obcemu, bezradnemu „wszyscy jesteśmy dzikimi” zrównywała sprawców i ofiary. Czyż nie jest to kpiną. Chyba że w zależności od okoliczności gramy role sprawców i ofiar w karuzeli życia. Czy ktoś może ocalić swoją niewinność.

On
On widział niesamowitą pierwotną wolę życia tkwiącą w traperze. Żyć, żyć wołała każda komórka zmiażdżonego przez niedźwiedzicę ciała. Odwaga w zmaganiu się z surową przyrodą, zamieciami, mrozem, wodospadami, upadkami i wznoszeniem się, czołganiem bez słów. Przeciwstawiał im słabość zmiażdżonego ciała hartującego się w zmaganiach. Chęć zemsty. Odporność na ból gnijącego ciała, głód, mróz, ogień. W tle przyroda. Jej ogrom, moc. I jeden człowiek, prawe martwy nie daje się przyrodzie. Chęć pomsty na synobójcy trzyma go przy życiu. To rola, wymagającą siły, determinacji w starciu z przyrodą i rogami mówił Ale czy zemścił się. Zemstę zostawił. Świadoma rezygnacja z zemsty. Jest wiele ważniejszych rzeczy niż zemsta, gdy za i przed sobą już jasność, przyzywająca uśmiechem. Szczycimy się wolną wolą, nie chcemy by ktoś nam ją odbierał, ograniczał. Wola, wolna to fundament naszej tożsamości. Jak ją wykorzystać. W służbie dobra czy zła. Czy do demonstrowania pogardy, czy władzy nad innymi. Czy świat męski - walk, dominacji, krzyku, poniżania innych; którzy mają inne zdanie - zadaje sobie takie pytania.
Ją takie pytanie nurtuje od momentu oglądnięcia tego filmu.

**************

Ania Pawlus o filmie "Zjawa"

Rola prawie niema. Bohater filmu grany przez Leonarda di Caprio jęczy, charczy, pluje krwią, niemalże umiera. Wpada do lodowatych rzek. Spada z koniem w przepaść.  Szarpie go również niedźwiedzica. Wszystko to w zimowej scenerii górskich pustkowi, na terytoriach Indian. Film pokazuje agresję, przemoc i chciwość białych. Mordują Indian, a także mają porachunki między sobą, na śmierć i życie.
Trzeba obejrzeć, ale nie warto.
Joomla Template - by Joomlage.com