Witajcie wszyscy obecni. Zwłaszcza Roma Krysia i Marek.
Cześć!

Lustro to jest szyba zalana tlenkiem srebra, żeby można się było w nim przejrzeć. Sprawdzić czy nie wyglądamy źle.
Ale bardziej metafizycznie lustro to jest adoptowany syn, który mówi do adopcyjnej matki jak ona się zachowuje:
Krzyczysz! Robisz się czerwona! Śmiesznie wtedy wyglądasz!
Ma rację. Bez jego komentarza nie zdawałaby sobie z tego sprawy. W duszy mu dziękuje.
Moja babcia lata temu, gdy ja byłam mała, przeglądała się w lustrze. Podchodziła blisko i wpatrywala się uważnie w swoją twarz. Poprawiała włosy. Nie wiem co wtedy myślała. Ja też zaczęłam tak robić. Raz się przeraziłam bo chyba zaglądnęłam sobie do wnętrza swojej podosobowości. Nie umiem tego wytłumaczyć ale poczułam się dziwnie. Było nas dwie! Rozdwojenie psychometafizyczne. Chyba zobaczyłam wieczność w swoich oczach.


Ostatnimi czasy patrzę na siebie w lustrze i jest ok. Zmarszczki są. Wory pod oczami są. Poza tym niebrzydka kobita, kiedyś podobna do własnej matki, a teraz już do własnych babć.
Z tym, że nie jestem niestety ładna tylko oryginalna. Ukochany dziadek mi tak mówił gdy pytałam czy jestem ładna. Siostra twoja tak, ale ty .... jesteś oryginalna. Wkurzało mnie to strasznie, aż polubiłam i doceniałam to określenie.
Ale wracając do odbicia w lustrze to mam przekonanie, że gdy ja zniknę z planszy ta druga Ania będzie tam zawsze.

I to wszystko co mogę powiedzieć na zadany temat.
To tyle na tę chwilę!
Ania P.

Joomla Template - by Joomlage.com