Wyspa skarbów.

  Każdy z nas jest wyspą. Ale czy wyspą skarbów ? No nie wiem.
Niektóre są zarośnięte chaszczami, kamieniste, z pieczarami nad którymi unoszą się trujące wyziewy umysłu i duszy.
Inne otwarte, z piaszczystą zatoką, goszczą przybyszów i dzielą się swoją urodą.
Aleksander von Humboldt był wyspą, z darów której możemy korzystać do dzisiaj.
Młodzieniec uroczy, potomek arystokratycznej niemieckiej rodziny, gruntownie wykształcony i otwarty na świat. Podróżnik, ale przede wszystkim uczony i badacz, geolog i botanik.

Nie należał do zdobywców, którzy dokonali podboju obu Ameryk, zresztą przyszedł na świat w 1769 roku, prawie trzysta lat po pierwszej wyprawie Krzysztofa Kolumba. A do Ameryki Południowej przypłynął na fregacie „Pizarro” w 1799 roku.
W odróżnieniu od swoich poprzedników, nieeuropejskość nie była dla niego synonimem pośledniości i nie poczytywał jej za brak. Przeciwnie, zachwycał się bujnością i barwnością przyrody i starą kulturą, której ślady napotykał.


Przede wszystkim zaś obserwował i badał. Suszył i opisywał rośliny, preparował zwierzęta, zbierał skały. Szkicował mapy, a nawet pejzaże zachwycony tym, co widział wokół.
Spędził tam pięć lat. Dzisiaj aż dziwi, jak prostych do swoich pomiarów używał przyrządów - barometru, termometru, sekstansu, sztucznego horyzontu i cyjanometru mierzącego natężenie błękitu nieba.
W fascynujący sposób opisał swoją wspinaczkę na uważany wtedy za najwyższą górę świata, nieczynny wulkan Chimborazo.
Idąc wyżej i wyżej, aż pod sam szczyt pokryty lodem i śniegiem, na wysokości 5800 metrów doznał swoistego olśnienia. Zrozumiał, że wysokość i klimat tj. ciśnienie i temperatura, daje taką samą charakterystyczną roślinność , czy to w Andach czy w Alpach.
Nazwał to siecią życia.
„ Ziemia to jeden wielki żyjący organizm, gdzie wszystko jest ze sobą powiązane. Nawet mniejsze organizmy nie mogą być traktowane w oderwaniu od innych ” pisał.
Swoje idee, relacje z podróży, mapy, izotermy, których był wynalazcą, zawarł w dziele pt „ Kosmos,” wydanym w 87 tysiącach egzemplarzy i będącym bestselerem w tamtych czasach.
Był w Ameryce Południowej wystarczająco długo, by obserwując naturalną przyrodę i tereny podbite przez Hiszpanów, sformułować zarzuty wobec ich łupieżcej gospodarki. Nastawionej na monouprawy i górnictwo. Na traktowanie miejscowej ludności jak niewolników.
Widział rabunkowe karczowanie lasów, które powodowało wysychanie gleby i zmiany klimatyczne, szkodliwe dla całej Ziemi.
Jego teksty stały się inspiracją dla Simona Bolivara przywódcy walk o uwolnienie Ameryki Południowej z hiszpańskiej niewoli.
Pisał o tym prawie 200 lat temu, a mimo to dalej istnieją i rozrastają się plantacje kauczuku i trzciny cukrowej.
No cóż, wygląda na to, że jednak Kolumb i jego następcy są bohaterami naszej cywilizacji. Uosabiają nasze miraże o skarbach Wschodu, skąd garściami czerpiemy bogactwa naturalne. O krajach, gdzie złoto i klejnoty zdobią ciała kobiet , a przyprawy pieszczą podniebienia.

Tekst napisałam po przeczytaniu książki pt „Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Humbolta” – Andrea Wulf – Wydawnictwo Poznańskie 2017 rok.

Anna Marek

Joomla Template - by Joomlage.com