Biały obrus
Jeśli mi czegoś żal
To wszystkich Wigilii dawnych
Gdy dziecko radosne rozumie
Czego się wszyscy cieszą
I nikt nikomu złego słowa nie powie
Drzwi otwierały się a tam
Świecił krochmalem biały obrus i talerze
Matka wnosiła ciasta
Ojciec przebierał w słowach
I patrzył życzliwie
Kiedy jedzono rybę
Słyszałam za oknem ktoś idzie
I skrzypią jego buty na śniegu
Barbara Ziembicka