Obrus

Matka strasznie krzyczała, bo nie mieściło jej się w głowie, że na Wigilię nie będzie na stół białego obrusu. A dziecko nie umiało pojąć, o co tak naprawdę chodzi, skąd ten krzyk u zwykle spokojnej, dobrej matki, która stojąc przy otwartej szafie wyrzucała z niej po kolei bieliznę. Przecież nie chciało wylać atramentu na obrus, to się stało samo...
Scena ta była zapamiętana. Nawet dość wyraźnie, mimo upływu wielu dekad i słabnącej pamięci. Ale zdarzyło się, co często się wydarza, że w innej scenerii i z innymi domownikami scena została powtórzona. I tym razem chodziło o uszkodzony biały obrus na Wigilię.

Teraz refleksja: jesteśmy przywiązani do symboliki kolorów. Można bez tego się obejść, ale kolory, nawet bez znaczenia symbolicznego, wpływają na życie. Mówimy na przykład: „ Wszystko czarno widzę”. I tak się staje – rzeczywistość u pesymisty naprawdę przybiera czarno-szary kolor. Znajoma, która „ma doła„ ubiera oranżową sukienkę i ogłasza, że już jest jej lepiej. Ktoś zakochał się w błękitnych oczach swojej kobiety i pamięta ten fakt przez całe swoje życie.
Pamiętam, że przed laty pojawiła się w prasie ta wiadomość: Alfred Hitchock urządził przyjęcie, na którym wszystkie potrawy miały kolor niebieski. I co? Goście rozpierzchli się szybko – zdegustowani. No bo jak tu jeść na przykład błękitny chleb?

Barbara Ziembicka

Joomla Template - by Joomlage.com